DWIE DZIEWCZYNKI PLUŁY Z OKNA NA PRZECHODNIÓW. JEDNA DZIEWCZYNKA BYŁA DOBRA, DRUGA ZŁA. ZŁA TRAFIŁA TRZY RAZY, DOBRA OSIEM. D O B R O Z A W S Z E Z W Y C I Ę Ż A Z Ł O
wtorek, 31 października 2006

Od dziś postanowiłam niczemu się nie dziwić... Po co mam sobie nerwy niepotrzebnie szargać? Czy to warto?

Ech, wielka korporacja, wa...mać!, oczekują szacunku, punktualności, gotowości prawie do wszystkiego, zaradności, kompetencji, oooch, kreatywności, kultury osobistej, bla bla bla... wiecie, o co idzie... a sami jak te świnie...

Mam kilka ciekawych spostrzeżeń...

Mianowicie:

1. Odsetek niewłaściwych osób na niewłaściwych stanowiskach jest coraz większy.

2. Im wyżej ktoś stoi w hierarchii zatrudnienia, tym mniej kultury osobistej posiada.

eeeeetam.... zmieniam koncepcję - nie chce mi się wyliczać...

Wracając zatem do wielkiej korporacji, z którą miałam wątpliwą przyjemność obcować czas jakiś... NIE ROZUMIEM, MOŻE KTOŚ MI - GŁUPIEJ - WYTŁUMACZY, NA CZYM POLEGA FENOMEN OLEWANIA OSÓB APLIKUJĄCYCH NA STANOWISKO X BĄDŹ Y...

W czym rzecz...

I sorri wielkie plus dwie zielone kredki gratis za chaotyczność, alem wzburzona...

Na rozmowie "ą" "ę" norrrmalnie przez bibułkę... jeszcze pięć minut rozmowy a poczułabym się jak na Wersalu... a później, hehe, słoma z butów...

"Zadzwonimy do pani, niezależnie od podjętej przez nas decyzji, do końca tygodnia i poinformujemy panią o przebiegu tej rekrutacji"

Jak pisałam: piątek nic, weekend się nie liczy... poniedziałek nic...

Poczułam się, powiem szczerze, nie fajnie... - choć to najlżejsze określenie tego stanu... Jakże to tak?! Bezczelność!

Ale nic...

Postanowiłam doprowadzić sprawę do końca... Postanowiłam, prawda?

Więc biereeee tego byka własnymi ręcyma za rogi i się z nim mierzę...

Dzwonię do Wawki...

Pierwsza zapora w osobie Asystenciątka Pani Mega Giga Dyrektor...

Cóż, niech będzie...

Grzecznie się przedstawiam, przypominam temat (w końcu biedulina ma tyle pracy i może nie spamiętać), grzecznie pytam, jak się sprawy mają i dlaczego nie dostałam dotychczas żadnej odpowiedzi, chociaż mi takową obiecywano...

Asystenciątko nieświadome wyników rekrutacji deklaruje, iż zapyta Panią Mega Giga Super Woman Dyrekor... i... i że ta oddzwoni, skoro obiecała...

Mijają dwie godziny, no, może trzy... dzwoni telefon... Oczywiście przedstawiciel rzeczonej mega korporacji na poziomie... Niestety, nie Pani Dyrektor (oooch, ona przecież z plebsem rozmawiać nie będzie)...

Głos lekko zmieszany... "była pani u nas (...) niestety (...) przykro mi (...) NIE".

I wiecie, co????

Nawet nawymyślać jej nie mogłam, bo była to babka z Poznania, ta co to bardzo chciała ze mną współpracować...

Pięknie jest!

Ciągać do Wawki, na koszty narażać to a i owszem, czemu nie... Ale powiadomić o efektach starań to już nie łaska...

KURWA KURWA KURWA (to chyba mój ulubiony wulgaryzm ostatnio).

Pracodawco drogi - aplikujący specjalista też człowiek i szacunek należy mu się jak psu buda!

Brak mi słów, muszę, ochłonąć, bo same pejoratywizmy cisną mi się na usta!


zwłoki - nie próbować reanimacji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

00:35, wredna_zmija , SAJKOTERAPY
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Wejdź i sprawdź to