DWIE DZIEWCZYNKI PLUŁY Z OKNA NA PRZECHODNIÓW. JEDNA DZIEWCZYNKA BYŁA DOBRA, DRUGA ZŁA. ZŁA TRAFIŁA TRZY RAZY, DOBRA OSIEM. D O B R O Z A W S Z E Z W Y C I Ę Ż A Z Ł O

niedopowiedzenia...

czwartek, 30 października 2008

się zakochał...



Ech, a ja nie potrzebuję póki co dodatkowych atrakcji... No dobrze, inaczej: boję się większej bliskości... Wsteczny włączyłam. Jak dla mnie, Łachudr, za wcześnie wyskoczył z okazywaniem różnych takich... eeee, no dobrze, ślepa nie jestem, więc widziałam i nie przeszkadzało mi wcale... Schody pojawiły się w momencie, kiedy zaczął mówić o tym...


Tak, taaaa.... Chyba zaczęłam w tym przypadku postępować wg zasady: nie ma tego, o czym się nie mówi (wieeeem, prymitywne, wieeeem takie do mnie niepodobne).


I co ja mogę?


Cudowny człowiek...


Bo... komu do głowy przyszłoby przynoszenie mi w łykend na uczelnię kacanapek? Albo robienie pikniku w ZOO?


Ech...


Cza sieu przespać z tym.


Może będę udawała, że nie wiem, o so chozi?



Tymczasem Gałgan chory - a od tygodni dwóch niemal suszę głowę o tabletki, syropki i takie tam...


wtorek, 08 lipca 2008
przez 4 tygodnie byłam prawie mamą... się zesrało...


:(


związek też się zesrał...

z różnych względów kazałam mu się spakować i wyprowadzić... zwłaszcza zaś z jednego wzdlędu - zbliżającej się wówczas granicy 04-07-2008 i odpierdalania przez niego jazd z tego powodu... i niepewności, która się pojawiła - w tę czy w tę stronę... a może, gdyby nie deadline? buehehehehe, szooook... i przedszkole...

z powodu anonimowych telefonów od wiadomej osoby też... i w ogóle, DUPA DUPA DUPA
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
Wejdź i sprawdź to